8. Creating history together? Indeed.

Niemalże już miesiąc po Euro. Holy cow. Jak ten czas szybko zleciał, jednak jeszcze szybciej minął czerwiec. Pójście na wolontariat miejski było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu i nie żałuję tego. Poznałam mase niesamowitych ludzi, którzy na zawsze zapadli mi w pamięć, zarówno współtowarzysze wolontariusze jak i kibice przybyli do miasta na mecze swoich ukochanych drużyn narodowych.

I left a piece of my heart in Poznan. Loved it there

Ciężko nie kochać Irlandczyków, zwłaszcza jeśli ma sie z nimi styczność przez bite dwa tygodnie po kilka godzin dziennie. Widzieć jak się bawią, spiewają i piją, jednocześnie zaznajamiając się z Polakami i innymi kibicami, to coś niesamowitego. Sama widziałam kilkukrotnie polskich kibiców uczących, przed meczem naszej reprezentacji, Irlandczyków śpiewać “Polska biało czerwoni”, co wychodziło zielonym ludkom genialnie. Jeszcze nie widziałam, żeby kibice kilku różnych drużyn potrafili się tak dobrze bawić, jak Irlandczycy z Chorwatami, Polakami i Włochami. Euro2012 to był karnawał kibiców w Poznaniu.

Czy jest coś co będę szczególnie dobrze wspominać? Z pewnością integracyjne grupowe przerwy. Pewnego podchmielonego irlandzkiego kibica pytającego o Dublinera, który według niego był w zupełnie inną stronę, gdzie mimo naszych rad poszedł. Włochów, którzy zaskoczyli mnie i Smoka swoim pojawieniem się przy nas, nasze zdjęcie z nimi. Zdominowany przez Chorwatów Stary Rynek po wyjeździe Irlandczyków na mecz do Gdańska. Klepnięcie w ramię, kiedy zastanawiałam się czy jest gdzieś w pobliżu budka telefoniczna. Przechadzanie się po Strefie Kibica niemal bez żadnych ograniczeń z plakietką na czarnej smyczy. Mijanie Elektrycznych Gitar przy centrum medialnym. Nigdy też chyba nie zapomnę Bono, którego widziałam po pierwszym meczu grupowym w Poznaniu.

Stand up for the boys in green!

Szczerze powiedziawszy chciałabym, żeby takie Euro trwało wiecznie. Spędziłam masę czasu na dobrej zabawie, bo wolontariat to nie tylko sporo pracy, chwilami ciężkiej (zwłaszcza podczas upałów i pustki po wyjeździe kibiców), ale też masa przyjemności i śmiechu.

Sporo też wyniosłam doświadczenia z tej przygody. Mój język angielski chyba jest nieco lepszy po tym jak musiałam zrozumieć mruczący angielski kibiców z Zielonej Wyspy, a i dowiedziałam się, że Chorwaci są bardzo podobni do Polaków. Przydało się też mój technik hotelarstwa, który z założenia przygotował mnie też do tego aby pracować w informacji turystycznej.

Szlachta nie pracuje. Szlachta idzie na wolontariat.

Cóż, podoba mi się to zdanie, fakt – jest moje, ale i tak mi się podoba. Wiele bym dała za jeszcze jedną taką przygodę. Może kiedyś…

XO

Reklamy

One thought on “8. Creating history together? Indeed.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s