21. How’d I let it fade away?

Scrollowałam sobie pewnego bloga i przeglądałam zamieszone na nim zdjęcia przez co popadłam w dziwny nastrój rozmarzenia, jakiego dawno nie doświadczyłam. Nie wytrzymałam, postanowiłam zrobić sobie fotograficzną notkę.

SDC11566Co tu dużo mówić przy tym zdjęciu. Zrobione jakoś w grudniu 2008 bodajże.

DSC00013Bazylika Mariacka w Krakowie. 19 sierpnia 2010 – dzień, który mogę uznać za początek mojej przygody. W samym Krakowie byłam dwa razy w życiu jak do tej pory, ale jestem w nim zakochana po uszy.  Rynek Główny jest magicznym miejscem dla mnie, wiążą się z nim wspaniałe wspomnienia. Zwłaszcza ta część przedstawiona na tym zdjęciu.
DSC00016Teatr im. Juliusza Słowackiego. 19 sierpnia 2010. Budynek mijany przez nas kilka razy dziennie podczas, gdy zmierzałyśmy na Rynek Główny. Za każdym razem teatr przyciągał moje spojrzenie i nie mogłam nasycić się jego pięknem zastanawiając się czy tak samo cudowny jest w środku.
DSC00041Wawel. 20 sierpnia 2010 – dzień owocujący w masę niesamowitych wydarzeń. Ile ja bym dała, żeby móc przeżyć jeszcze raz coś podobnego.

DSC00049DSC00048

Osławiona koszulka, którą Jared łapie podczas wykonywania Night Of The Hunter na koncercie podczas Coke Live Music Festival. 20 sierpnia 2010. Wracając z Wawelu i zmierzając w stronę dworca, przechodziłyśmy obok sklepu z pamiątkami. Na drzwiach wisiała ta koszulka. Przystanąwszy zaczęłyśmy rozmawiać, że fajnie byłoby coś takiego dać zespołowi na pamiątkę. Rozkminiałyśmy dobrą chwilę, nawet nie zauważając jak kochany Julian wczłapała do sklepu i ją kupiła. Nam pozostało jedynie się na niej podpisać, czego efekt można zobaczyć na załączonych obrazkach.

DSC00060N.E.R.D. na scenie. 20 sierpnia 2010. Nie myślałam, że kiedykolwiek będę się naprawdę dobrze bawić na takim koncercie. To nie jest uwielbiany przeze mnie typ muzyki, a jednak wyskakałam się za wszystkie czasy.

DSC00063Utwór: Escape . 20 sierpnia 2010. Moment wkroczenia na scenę zespołu. Niesamowite emocje, radość z tego, że wreszcie mogę usłyszeć na żywo zespół, którego muzyka znaczy dla mnie wiele. Śmiać mi się chce, kiedy pomyślę sobie jak długo ich słuchałam nie wiedząc czym dla mnie są, ale jakby niebiosa układały plan, bo Kraków był ich pierwszym koncertem w Polsce, a ja na niespełna rok wcześniej na nowo ich odkryłam. Wiem, nawijam jak nawiedzona, ale tak to wygląda z mojej strony. Jakby wszystko złożyło się, żeby zjawili się akurat w tym momencie mojego życia. Cóż, wiele się zmieniło od tamtego momentu jakby nie patrzeć.

Tamten wieczór, tamta noc, były momentem, kiedy spełniło się kilka moich marzeń, o których spełnieniu marzyłam. Masło maślane, jednak wiadomo, o co mi chodzi. Tamta noc wiele zmieniła, rozpoczęła kolejny etap zmian zachodzących z moim życiu, który mam nadzieję jeszcze się nie zakończył.

40358_147951345229758_100000446817003_334979_5768760_nNasze wymalowane łapki. 21 sierpnia 2010. Czekanie na pociąg powrotny nastrajało nas bardzo twórczo jak widać. Z perspektywy czasu muszę przyznać mojej mamie rację. Po tym jak odebrała mnie wraz z kuzynem z dworca, ledwo na mnie spojrzała, ja ledwo się odezwałam niemal krzycząc na cały głos z radości „Mają naszą koszulkę!”, bez powitania, mama stwierdziła, że wyglądam jak naćpana. Cóż, byłam wtedy na muzycznym haju. Śmiem twierdzić, że wszystkie byłyśmy, bo nasze rozmowy były tak przesycone pozytywną energią, tak bezmyślnie oderwane od rzeczywistości…

DSC00096Smocza triada. 21 sierpnia 2010. Podróż pociągiem była długa, ciągnęła się jak flaki z olejem. Siedziałyśmy na własnych torbach, na grzejniku, nawet stałyśmy na grzejniku w korytarzu! Zabijałyśmy nudę robiąc zdjęcia. Smok złożyła swoje łapcie w triadę na tle krajobrazu za oknem, ja pstryknęłam zdjęcie et voilà.

DSC00534Pieróg kastrujący. 14 grudnia 2010. Ten sam pluszowy pieróg, którym Shannon Leto po koncercie dostał praktycznie w krocze. Na tym zdjęciu jest tuż po operacji wypełnieniania. Załapała się nawet czyjaś skarpetka. Anyway… Sam pomysł z początku nie nastrajał mnie zbyt pozytywnie ale z czasem Jul mnie do niego przekonała. Efekt końcowy muszę przyznać był dosłownie powalający. Najbardziej z nadzienia w pamięci pozostanie mi niebieski teletubiś z napisam „Sorry Jared but we couldn’t find papa Smurf for you”.

DSC00541Utwór: Escape [2]. 14 grudnia 2010. Duchota straszna, nawiew puszczony na kilka sekund. Sama atmosfera wydawała się być jakaś taka nie do końca pozytywna. Ktoś może na mnie naskoczyć, co ja chrzanię, przecież to koncert marzenie, ale ja mam swoje zdanie. Jestem diabelnie wyczulona na atmosferę, a ta w WARszawie wydawała się dziwnie napięta.

DSC00545Tłum. 14 grudnia 2010. Z nieco wyższej perspektywy ten koncert zapierał dech w piersiach. Chodzi mi o sam widok. Tłum ludzi pod sceną, których łączyło muzyczne szaleństwo, to coś niesamowitego.
5276768589_b89de2b3f1_bThe hangover. 15 grudnia 2010. Dzień po, na muzycznym kacu, którego nie uświadczyłyśmy w Krakowie. Czułyśmy się jak stare babcie nie mogące ruszyć tyłka z fotela bez złapania zaraz zadyszki. Nic nam się nie chciało, pakować zaczęłyśmy się tuż przed upływem doby hotelowej. Każda z nas rozjechała się w swoją stronę i tym razem nie było mowy o wspólnym powrocie do domu.

DSC00341Ach ta zieleń. 15 kwietnia 2011. Poznański tramwaj na Sołaczu. Teraz rzadko uświadczy się taki w mieście.
DSC00353Zachód słońca. 15 kwietnia 2011. Zdjęcie zrobione na wsi, kiedy razem z ciotką pojechałam gdzieś, bo musiała zrobić zdjęcia jakiejś procesji. Matko, nie pamiętam już nawet, co to była za procesja. Nawet nie przypominam sobie, żebym cykała tą i poprzednią fotkę jednego dnia, oto jak musiałam być zakręcona.

DSC00441Przygotowania do ustnej matury. 3 maj 2011. Dzień przed pisemnym polskim, ja przygotowywałam się na ustny. Nie stresowałam się maturą, byłam totalnie spokojnym osobnikiem. Znajomi dziwili się dlaczego, bo wszyscy inni, których znali potrafili schizować, a ja byłam spokojna, jakbym miała przed sobą jedynie kartkówkę a nie egzamin decydujący o tym, czy będę kontynuować edukację. I tak uważam, że matura to jedna wielka bzdura, sztuka ściemniania i bycia na względnym luzie. Fakt, zdarzyły mi się chwile słabości, jednak miały miejsce przed ustnymi, a tak? Delikatny kwiat lotosu na przejrzystej tafli spokojnego jeziora, czy jak to tam idzie.

DSC00533Alex w blondzie + maleńki przeuroczy kociak. 16 czerwca 2011. Moja przygoda w blondzie zaczęła się niespodziewanie i równie szybko skończyła. Kolor włosów prawdopodobnie lasował mi mózg, nie licząc przysłonięcia czujki do gnid. W każdym razie, nie zapowiada się, żebym do tego koloru wróciła.

DSC00562Noc spełnianych marzeń. 21 czerwca 2011. Noc Kupały, przeczucia, wypisane marzenia… Siedziałyśmy tam czekając na „godzinę zero”, kiedy na ćwierkaczu batonów ogłoszone zostały dwie daty dla Ukrainy i bodajże Łotwy. Spojrzałam na A. i z całą moją powagą, przekonaniem oraz wiarą powiedziałam „Wtedy przyjadą do nas. Zobaczysz. Przyjadą na początku listopada. W okolicach tych dat.”. Znalazło się kilka osób, które uwierzyło w moje przeczucie potem, ale wtedy A. postanowiła zadzwonić do którejś ze swoich znajomych i przedstawić jej moją wizję. „Nie… Nie przyjadą.” Tak sobie teraz myślę, WHO’S THE BOSS?

DSC00584Tramposze. 28 czerwca 2011. Ze Smokiem miewamy przejawy własnej tradycji i cykamy zdjęcia własnym butom. Ot tak, dla potomności. Podczas polowania na wampira nie było inaczej.

DSC00641Zachód słońca nad Sołaczem. 7 lipca 2011. Kocham ten park, tak samo jak kocham moich bliskich. Tyle wspomnień, marzeń oraz planów łączy się z nim. Jedno z najpiękniejszych zdjęć jakie kiedykolwiek zrobiłam. Podobają mi się niebo i jego odbicie w tafli wody.

DSC00728I przepraszam. 23 lipca 2011. Filmowa noc z Julianem i Smokie, po której mój komputer padł śmiercią naturalną. Nadal uważam, że to oglądanie Jackass 3D go tak rozłożyło. Całe szczęście udało mi się go reanimować. Tak nawiasem mówiąc, w tym zdjęciu coś jest. Nie doszłam jeszcze co, ale patrząc na nie wiem, że COŚ w nim jest.

DSC00849JEDZIEMY! 2 sierpnia 2011. Oto dowód, że w Noc Kupały miałam dobre przeczucie. OH MY FEELS. Dziewczyny zadzwoniły do mnie, kiedy siedziałam z S. i powiedziały o koncercie. Nie wierzyłam. Robią sobie ze mnie jaja, stwierdziłam. Wygooglowałam. Cholery nie kłamały. Dłonie zaczęły mi drżeć, a oczy zaszkliły się od łez, kiedy oznajmiałam mamie „ONI WRACAJĄ.”. Dzień wrzucenia biletów do sprzedaży stanowi jeden z bardziej stresujących i zabieganych w moim życiu. Parę minut po 12 ze Smokiem miałyśmy zainwestować w te dwa skrawki papieru w empiku w Plazie, jednak tam, przy samiutkim stanowisku ta sklerotyczka spojrzała na mnie z durnym wyszczerzem, a ja już miałam świadomość co chce mi oznajmić. Zapomniała portfela. Rajd po mieście, kupowanie biletów przez Smoczą mamę, rezerwacja biletów na AlterArt. Sytuacja została uratowana około godziny 17, kiedy oświecenie zapukało do mojego mózgu. Pan z pewnego sklepiku w centrum uratował nam życie, odpowiadając na moje pytania o bilety, przez co na drugi dzień mogłyśmy stać się dwóch świstków papieru widocznych na zdjęciu.

DSC01388Pamiątki. 10 listopada 2011. Koncerty w Łodzi mnie rozłożyły na łopatki. Po Krakowie pozbierałam się w przeciągu kilku dni, po WARszawie jeszcze szybciej, ale Łódź trzymała mnie przez kilka tygodni. Ten wyjazd był jak istny maraton z bardzo małą ilością snu. Na odwrocie plakatu wypisałam najbardziej godne do zapamiętania momenty z wyjazdu. Na szczycie znalazło się The Story full bandem na Artemisie, kiedy ja w miarę spokojnie tweetowałam setlistę spod Atlas Areny. Moja koszulka z Neon Night zagubiła się gdzieś w szafie, będę musiała zanurkować i ją wyłowić. W każdym razie,  koncert 7 listopada był muzycznym niebem dla moich uszu, atmosferę dało się czuć nawet na zewnątrz, a 8 to było typowe odbębnienie koncertu według schematu pod publike, co nie zmienia faktu, że show było zacne.

DSC01573MARStynka. 14 luty 2012. Moja MARStynka w kształcie otwieranej Mitry wykonana dla Karo. Pomysłowa byłam wtedy, trzeba przyznać. Poza tym, neonowe kolory przywołujące na myśl Łódź…

DSC01619Tulipan. 8 marca 2012. Tradycyjnie, co roku jedyny mężczyzna w naszym domu kupuje nam tulipana. Co z tego, że to tata? Zawsze wywołuje to u mnie szeroki uśmiech, kiedy wręcza mi kwiatka z życzeniami i czekoladą. W tym roku było tak samo, tylko, że tulipan był żółty, a czekolada nadziewana truskawkowo. Yummy!

DSC01658Love & MARS. 24 marca 2012. Do niedawna dwa spośród najważniejszych aspektów w moim życiu.  Teraz został tylko jeden. Triadę dostałam od Karo na MARStynki nasze (olaboga! właśnie zorientowałam się, że tegoroczne też spędziłyśmy razem na nauce hiszpańskiego), a wisiorek z sercem dostałam od S. na pierwsze urodziny jako jego dziewczyna. W tej chwili wisiorek leży gdzieś w czeluściach szafy razem z prezentem na 18-stkę od niego. Mam niesmak w ustach ilekroć o tym myślę. Być może kiedyś mi przejdzie, ale póki co, mimo rozstania nadal czuję się raniona.

DSC01764Obcy jestem. 7 maja 2012. Cytat z drugiego tomu książek o hrabim Saint-Germain. W tej chwili, moja ulubiona wampirza seria. „Obcy jestem, zawsze i wszędzie; Śmierci jestem obcy i obcy miłości”.

DSC01874Po irlandzku. 18 czerwca 2012. Chcesz poderwać kobietę? Zrób to po irlandzku. Chłopcy z zielonej wyspy są w tym mistrzami, jednak co do skuteczności nie spodziewałabym się wielkich sukcesów. Euro 2012 obudziło we mnie miłość do tych ludzi, z którymi miałam kontakt przez niemal 2 tygodnie meczy grupowych. Sama atmosfera turnieju była niesamowita. Obyło się bez większych zadym, zamiast tego królowała zabawa i kibicowanie.

DSC01928(Nie)spełnione marzenia. 21 czerwca 2012. Pamiętam, co tam wypisałam. Pamiętam doskonale jakie marzenia znalazły się w drodze do nieba, a teraz zastanawiam się, czy naprawdę chciałam, żeby się spełniły. Czy faktycznie na drodze do szczęścia muszę tak cierpieć? I dlaczego to właśnie ja mam coś w tym układzie poświęcać? Nie bawię się tak, chciałabym wysiąść, można?

DSC02085Zachód na Kujawach. 26 sierpnia 2012. Mój ostatni pobyt tam i jedno z ostatnich zdjęć. Tak cholernie mnie boli, kiedy przypominam sobie moment wyjazdu. Spojrzałam na dom, a wtedy uderzyło mnie to zasrane przeczucie, że jestem tam po raz ostatni. Pokochałam to miejsce, czułam się tam jak w domu… Niestety, raz na zawsze się z nim pożegnałam, bo już nigdy nie będę się tam czuła tak jak wcześniej. Tęsknię, cholernie tęsknię i nawet teraz pisząc tą notkę ledwo trafiam w klawiaturę, bo łzy zasłaniają mi widok. Obawiam się, że w moim sercu nic się nie zmieniło. Nadal czuję to, co czułam 6 lat temu. Chryste, nie miałam pojęcia jaki obrót przybierze ta notka…

DSC_0082 (2)Idę sobie. 31 październik 2012. Oficjalnie studentka, w ulubionej niebieskiej bluzie, z ukochaną torbą na ramię. Lubię to zdjęcie, bo moja sylwetka nie rzuca się aż tak w oczy. Może jest na pierwszym planie, ale nie widać aż tak wyraźnie moich zbędnych kilogramów. Nie, żebym była jedną z tych, co uważają się za najgorsze paszczury świata, ale chcę w sobie coś zmienić, bo nie do końca się sama sobie podobam.

DSC_0131Sylwester. 31 grudnia 2012. Krakowska ekipa znowu razem. Najlepszy sylwester mojego życia. Zapomniałam o problemach, no i znowu uwierzyłam, że marzenia mogą się spełnić. Czułam podobną magię, jak wtedy, a to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Chcę to powtórzyć, jak najszybciej. Rok 2013 będzie lepszy, skoro się rozpoczął tak fantastycznie. Wierzę w to całym swoim pokopanym i złamanym serduchem.

Tak właściwie zastanawiam się, dlaczego ze wszystkich zdjęć wybrałam te, których daty wykonania rozpoczynają się w sierpniu 2010. Mam dziwne wrażenie, że nie jest to wina jakości moich poprzednich zdjęć. Anyway… Mój blog to moja kapsuła czasu i dopóki istnieje internet oraz wordpress będę mogła tu wracać. Pominęłam część wspomnień bolesnych w tej chwili dla mnie, bo nie mam siły do nich wracać. Kiedyś, może to zrobię, ale jeszcze nie teraz.

Reklamy

3 thoughts on “21. How’d I let it fade away?

  1. Wspomnienia i marzenia to rzeczy, których nikt nam nie odbierze. Poważnie od pierwszego koncertu Marsów minęły 3 lata? Pamiętam, jak dzwoniła do mnie przyjaciółka, żebym mogła usłyszeć The Kill..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s