35. Love, lust, faith and dreams are foundation stones of life.

Long time no see. Brak czasu, oj tak. Chwała za dodatkowy weekend wolności od szkoły teraz. Mogę nieco nadrobić zaległości internetowe. Zacząć powinnam od moich ficów, ale prawda jest taka, że jak tylko siadam do ich pisania, moje pokłady chęci znikają. Będę się starać dodać coś tak szybko jak się uda ale nic nie mogę obiecać… Anyway, czy mi się zdaje, czy objętość moich włosów się jeszcze bardziej zmniejszyła? Zaczynam się obawiać, że tabletki nie działają, dammit.

Love, lust, faith and dreams are foundation stones of life.” – Jared Leto w wywiadzie dla Teraz Rock

Zgrzeszyłam dzisiaj zajrzawszy do kiosku w celu zakupu gum do żucia, gdyż natknęłam się tam na pięknie uśmiechającą się do mnie okładkę Teraz Rock. Kupiłam, a co mi tam! W środku można znaleźć bardzo ciekawy wywiad z samym panem Leto oraz z Ville Valo. Mi jednak pozostaje nadal kombinować nad pre-orderem LLF+D.

W trakcie mojej nieobecności tutaj doczekaliśmy się premiery teledysku do Up In The Air. Szczerze powiedziawszy klip mnie nieco zaskoczył, bo był nadzwyczaj dobry, jak na tę piosenkę, która przecież oswoiła mój mózg ze sobą na długo po swojej premierze.

Klip jest sklecony z masy krótkich ujęć, które normalnie można by uznać za totalny bajzel bez ładu i składu, jednak tutaj ten bajzel ma sens. Sama piosenka od początku kojarzy mi się z takim byciem na haju. Człowiek myśli, że może wszystko – nawet latać. Na początku klipu pojawia się sekwencja słów tworzących nazwę czwartego krążka zespołu, gdzie przy słowie DREAMS możemy ujrzeć zbliżenie na usta w których pojawia się tabletka. Sceny zmontowane w klipie przewijają nam się przed oczami dość szybko, co również może się wiązać właśnie z działaniem pod wpływem, kiedy to wszystko się robi szybciej, a człowieka aż rozsadza energia.

Największym plusem teledysku jest Shannon za perkusją, którego pasja jest niemal namacalna. Scena, kiedy Jared wskakuje na perkusję strasznie dobrze wyszła, przez chwilę miałam wrażenie, jakby skokiem przesunął perkusję dopiero po chwili zauważyłam, że to trik z kamerą. Zaskoczona byłam słysząc o tym, że pojawia się tam również Dita Von Teese. Ze swoją charakterystyczną urodą wpasowała się, ale nadal nie rozumiem, dlaczego ubrano ją akurat na różowo, bo bardziej wyrazisty kolor bardziej by pasował, a tak, sceny z nią były dość mdłe. Zaangażowanie olimpijskich gimnastyczek było dość ambitne muszę przyznać, podchodziłam do tego dość sceptycznie, a teraz muszę przyznać, że sceny z ich udziałem stanowiły jedne z najlepszych w całym clipie.

Moją ulubioną scenę jest scena bitwy na farby w proszku? Kredę? Nie mam szczerze pojęcia czego użyli, ale wygląda to niesamowicie. Ktoś na twitterze podsumował to hasłem: MAKE ART NOT WAR. Niesamowicie trafnym. Może i motyw takiej bitwy jest według niektórych często spotykany w popowych teledyskach, ale tutaj wyszedł świetnie. Cieszy mnie fakt, że z tego czego się dowiedziałam z pierwszej ręki właściwie, mimo wcześniejszych obaw co do ilości pozostałego na kręcenie czasu, udało się tę bitwę nakręcić łącznie ze zbliżeniami.

Find The Argus Apocraphex

Thirty Seconds To Mars - Up In The Air[22-21-40]

Korzystając z odrobiny czasu obejrzałam również film nakręcony na podstawie książki Stephenie Meyer The Host. Szczerze powiedziawszy jestem zawiedziona, bo film jakoś nie zachwycił mnie. Akcji tam brak, nie licząc odrobiny na początku, kiedy Wagabunda ucieka z miasta, oraz potem, kiedy ludzie wracają z zaopatrzeniem do obozu i są ścigani. A tak? Ot taka historyjka o zyskiwaniu zaufania i sile przyjaźni. Jeśli ktoś chce jęczeć na Zmierzch, jaki to koszmarnie nudny film jest niech obejrzy Intruza. Ogólnie film ogląda się przyjemnie, ale nic poza tym. Największym plusem jest Diane Kruger, lecz niestety nie błyszczy tutaj zbytnio jej osoba. Saroise Ronan również nie zachwyca mimo swojego talentu, a może po prostu nie pasuje mi do tej roli… Anyway, jeśli szukamy kunsztu aktorskiego, porywającej akcji lub chcemy interesująco spędzić wieczór, odradzam ten film. Jest średni i to ze sporym przymknięciem oka.

Romance does give you motive. Somebody’s always lovin’ somebody they shouldn’t be lovin’.

Zaczynam czuć to podniecenie na myśl, że za miesiąc będę prawdopodobnie pakować się do wyjazdu. Podekscytowanie miesza się u mnie z obawą, dlatego jest to raczej dość przygaszone uczucie. Chcę, żeby wszystko wypaliło, żeby udało się ogarnąć to, co jest do ogarnięcia. HOLYFUCKINGUACAMOLEY! Tylko 5 tygodni…

Sometimes a crime of passion is not realizing the passion in time. While other times the crime is not seeing the world as it is.

Reklamy

2 thoughts on “35. Love, lust, faith and dreams are foundation stones of life.

  1. Cholera, Alex! Nawet przez myśl mi nie przeszło, że słowo DREAMS może być powiązane z tą tabletką. Albo jestem ślepa, albo… No dobra, może nie będę tego kończyć. Dzięki za kolejny element układanki *__* ależ mnie w tym momencie olśniło!
    Na początku myślałam, że to Tomo wskakuje na perkusję Shannona. Potem obejrzałam teledysk parę razy i nie wiem, jak mogłam pomylić Jareda z Milicevicem -.- to oczywiste, że na perkusję wskakiwał młodszy Leto.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział jakiegoś Twojego ff, ale jestem wyrozumiała – sama studiuję zaocznie i wiem, jak ciężkie jest pogodzenie wszystkich obowiązków.
    Miłego weekendu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s