39. Heartbroken.

Po majówce, po ostatnich chwilach oddechu przed sezonem egzaminów. Jedni już powoli uczą się do sesji, inny na poprawki, a licealiści i uczniowie techników próbują odegnać przedmaturalnego stresa. Dwa lata temu sama należałam do ostatniego grona, jednak ku zdziwieniu wszystkich znajomych do matur podeszłam z poziomem schizy niemal zerowym. Problem tylko stanowiły dla mnie ustne, a tak? Totalny spokój, luz i opierdalunek. Moja osoba stanowi najlepszy przykład na to, że maturę można zdać bez nauki. Moim jedynym przygotowaniem były te nieliczne dodatkowe zajęcia z matematyki (na których nauczyciel zawsze porównywał wynik zadania z moim, po czym padało „No, jak M. ma dobrze, to ja też” z ust szanownej pani Se), no i kilka zadań rozwiązanych dla hecy. Naprawdę uważam, że nie ma się czym stresować i dziwię się tym, którzy tak poważnie do tego podchodzą. Ludzie, keep calm & pass it. Pokażcie, na co was stać, bo kto, jak nie wy da rade?

image

W minionych dniach zaliczyłam jedną z moich ulubionych dat – 4 maj. Nie, nie dlatego, że to mój imieniny, i tak nikt nigdy o nich nie pamięta, ani nie przez dzień Star Wars. Lubię tę datę, po prostu. W każdym razie dzień później dostałam życzenia, chyba od ostatniej osoby, od której bym się ich spodziewała. Nie złożył mi życzeń urodzinowych, więc po kiego diabła składał imieninowe?
Zniosłam to dobrze, do czasu, aż nie znalazłam się w domu i nie pogadałam z mamą. Emocje wzięły górę, jak wtedy, kiedy ostatnio pisałam z nim. Ryczałam, jak dziecko starając się uciszyć własne uczucia. Dlaczego? Bo jestem pewna, że nadal coś do tego dupka czuję. Nadal mi na nim zależy i chciałabym utrzymywać z nim kontakt, chociażby jak ze znajomym, ale nie jestem na to gotowa. Z drugiej strony, to jego zainteresowanie jest dla mnie dziwnie podejrzane. Co prawda twierdził, jakby mu nadal zależało na znajomości ze mną, jednak, coś mi śmierdzi na kilometr. Życzenia na imieniny złożył, choć sądzę, że gdybym nie wypomniała mu tego, jak „zapomniał” o moich urodzinach, to w życiu by nie napisał.
Tu nie chodzi o to, że ja jestem jakaś zawistna czy wredna. Nie umiem z nim normalnie rozmawiać bez żalu. Jeszcze nie teraz. Pół roku to za mało, żeby raz złamane serce na powrót się skleiło. On tego nie rozumie, i trudno. Nie czuje się na siłach, by to tłumaczyć. Poza tym, dlaczego to ja znowu mam pokazywać, jak mi zależy na kontakcie? Chociaż raz sam mógłby coś zrobić, skoro tak się zarzekał, że mu zależy i nie przestał się ze mną liczyć.
Sama z pewnością się do niego nie odezwę przez najbliższy czas, chyba, że w sprawie rzeczy, których jeszcze nie zabrał. Może mieć do mnie o to pretensje, I DO NOT CARE. Nie jestem gotowa na normalne rozmowy z nim. Serce pękałoby mi na nowo, jeśli opowiadałby o tym jak jest szczęśliwy. Zrobiłby to, nawet, jeśli bym nie spytała, tak jak to zrobił ostatnio.
Nie umiem mu zaufać, chociaż chciałabym, żeby wróciły nasze relacje sprzed związku, ale wątpię, czy będę umiała mu zaufać. Wielokrotnie pokazał mi swoje dwie twarze. Jedną kochającą, przyjacielską, tą w której się zakochałam, oraz tą drugą – chamską, bezwzględną i zimną.
Chryste, znowu zaczynają mi napływać łzy do oczu.
Czy to naprawdę tak wiele pragnąć być kochaną? Nie przez rodzinę, czy coś, ale przez tą jedną osobę. Tyle dobrych wspomnień poszło się chrzanić, tyle dobrej muzyki poszło w cholerę bo słuchać jej nie mogę, tyle dobrych filmów muszę unikać. Wszystko to mi przypomina o tym, co straciłam i wywołuje tak cholernie duszący ból, że nie potrafię sobie z nim poradzić.
Niestety, nie jestem wampirem i nie umiem wyłączyć uczuć.

Reklamy

2 thoughts on “39. Heartbroken.

  1. Czasami brakuje mi takiego pstryczka wyłączającego uczucia. Chciałabym być taka, jak Damon Salvatore w pierwszym sezonie TVD. Szkoda, że nie potrafię i że jestem taka wrażliwa. Najgorsze w tym wszystkim, że nie wiem, po kim odziedziczyłam tą cechę! Rodzice sami nie wiedzą. Taka już jestem i koniec. Nie potrafię tego zmienić, chociaż nie raz i nie dwa bardzo bym tego chciała. Znieczulica jest po prostu najlepsza. Zazdroszczę ludziom, którzy ot tak mogą mieć na wszystko wyjebane teraz, zaraz, bez względu na to, jak piękne wspomnienia były.
    Sama przeżywałam niedawno coś takiego i choć K. zarzekał się, że nie chce zerwać ze mną kontaktu mimo, iż oficjalnie nie byliśmy parą to jednak kiedy wydawało mi się, że już jest wszystko w porządku nagle bach, napisał do mnie krótkie „nara”. Tak, tylko na tyle było go stać! Rozmawiałam z kumplem, wykłócałam się z nim, że mam na K. wyjebane, ale życie udowodniło mi, że jednak jeszcze trochę pocierpię. Pisząc te słowa łzy same cisną mi się do oczu…

  2. Ja i eS… Zanim mogłam pójść z nim na wódkę minęły 2,5 roku. Myślałam, że się nigdy nie pozbieram po tym jak wziął moje serce, wytarł nim podłogę i wrzucił do śmietnika, odchodząc z tą ścierą ‚bo była szczuplejsza’… Po latach jednak przyszło rozliczenie win. Mam nadzieję, że Twoje też szybko przyjdzie, kochana…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s