50. Time will change everything about this hell.

Every artist was first an amateur. – Ralph Waldo Emerson

Moja młodsza siostra oglądała ostatnio serial na jednym z młodzieżowych programów. Tak, jeden z tych idiotycznych do tego poziomu, że śmieszy często nie tylko dzieci i młodzież. Spodobało mi się strasznie coś, co zostało tam powiedziane i, muszę przyznać, nie słyszałam w telewizyjnej produkcji czegoś równie mądrego. Nie potrafię dokładnie odtworzyć tego cytatu, jednak mogę oddać jego sens. Otóż, chodziło w nim o bycie artystą. Nauczyciel aktorstwa mówił do uczniów o tym, że bycie artystą polega na tym, żeby samemu wiedzieć, jak dobrym się jest i nie polegać na zdaniu innych. Chcąc być artystą trzeba zadowalać siebie, własne zmysły, a nie pytać o zdanie innych. Być artystą oznacza bycie człowiekiem wolnym, w pełni świadomym swoich umiejętności. Artysta nie może namalować obrazu i z miejsca pytać, czy się podoba. Sam powinien być z niego zadowolony.

Wydaje mi się, że to problem dość na czasie. W świecie w jakim żyjemy wszechobecna jest nienawiść i brak szacunku do artystów, których dzieła nam się nie podobają. Przykładów jest masa. Od taki Justin Bieber na przykład. Są ludzie, którzy go kochają, a są tacy, co hejtują bez przerwy. Dlaczego? Bo nie podoba im się muzyka jaką gra. Tylko czy to aby na pewno dobry powód ku temu? Skoro mu taka muzyka pasuje, skoro mu to sprawia przyjemność, to niech sobie ją tworzy. Jeśli z kolei jest jedynie łasy na kasę (ku tej opinii bardziej się skłaniam) to jego sprawa, a nie nasza. Jeśli są zdolni zapłacić tysiące zielonych za spotkanie z nim, czy cokolwiek innego, to ich sprawa. Umie się chłopak zakręcić i dobrze. Trzeba sobie umieć radzić w życiu, a to, że nie ma szacunku do swoich fanów (tak, chodzi o incydent w Toronto) to już inna sprawa.

Osobiście wychodzę z założenia, że nie ma sensu skupiać się na negatywach i hejtować wszystko, co nam się nie podoba. Lepiej skupić się na pozytywach. Po co psuć sobie krew nienawiścią? Życie jest zbyt krótkie, żeby marnować je na jakieś głupoty. To, co nam daje przyjemność, co nas uszczęśliwia, zawsze powinno być ważniejsze od całej masy rzeczy, które nam się nie podobają. Jednych uszczęśliwia muzyka Justina Biebera, a innych muzyka Rammstein. Nie nam oceniać to.

Przez ostatnie trzy lata mój światopogląd się diametralnie zmienił. Nauczyłam się nie rzucać bzdurnymi obraźliwymi gadaninami bez powodu, nawet jeśli nie darzę sympatią jakiegoś artysty czy jego fanów. Zdarza mi się nadal, ale nie robię tego notorycznie. Mi osobiście muzyka Thirty Seconds To Mars dała ogromnie dużo, a ile tak naprawdę wiedzą tylko, ci którzy mnie dobrze znają, dlatego jeśli coś mi się w ich zachowaniu nie podoba to albo przemilczę i oleję, albo się wypowiem raz. Nie ma sensu drążyć w negatywach. Pozytywy są o wiele przyjemniejsze. Dlatego nie rozumiem hejtowania dla samej zasady hejtowania. Skoro coś wam się nie podoba, to po diabła skupiać na tym całą swoją uwagę? Są przyjemniejsze rzeczy do roboty.

One of the most sincere forms of respect is actually listening to what another has to say. – Bryant H. McGill

Początek sierpnia. Ach, jak milutko. Tylko miesiąc do momentu, kiedy przyjdzie pora na pierwsze poprawki z Ethical aspects of communication oraz Basics of Economy . Tylko dwie poprawki na 25 przedmiotów, to moim zdaniem jest mały sukces. Tym bardziej, że na jednym egzaminie nie byłam z pewnych powodów. Anyway… Zaczął się sierpień. Ostatni miesiąc wakacji, a zarazem ostatni pełny miesiąc lata, które jest w pełni. Upał na dworze jest do zniesienia tylko dzięki wodzie w basenie, cieniu drzew, małej ilości ubrań zakładanych na siebie oraz zimnym napojom.

Spędzam sobie właśnie parę dni na wsi u rodzinki. Wczoraj, po męczącej podróży w najgorętszym momencie dnia byłam wykończona. Z przyjemnością zanurzyłam nogi w chłodnym basenie, co okazało się być moją zgubą. Zostałam przemoczona, tak jak stałam, w pełni ubrana. Dzisiaj mam zamiar trochę polenić się na leżaku i czytać dalej Vlad: The Last Confession, która już skradła sobie moje serce.

Reszta miesiąca zapowiada się obiecująco. Maryś ma odwiedzić mnie, a miasto czeka tylko, żebym mogła je jej pokazać. Potem jeszcze być może premiera filmu, na który czekam z utęsknieniem od kilku lat. Oby tylko wszystko się udało.

Reklamy

3 thoughts on “50. Time will change everything about this hell.

  1. Masz absolutną rację. To artysta powinien być zadowolony ze swojej pracy, wtedy jest poczucie spełnienia, poczucie, że jest się z siebie zadowolonym. Publika jest podła i wydziwia. Poza tym każdy ma inny gust, a nie tworzy się dzieła pod kogoś (ZAZWYCZAJ) tylko bo się czuje inspirację. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s