55. Alex vs. Alex, czyli rozmowy z alter-ego.

Jesteś szczęśliwa?

A czy ty byłbyś, gdybyś znajdował się na krawędzi załamania? Gdyby ktoś, kogo kochasz całym sercem zostawił cię pośrodku samego gówna? Gdybyś nie miał z kim o tym pogadać, bo albo byś został ochrzaniony albo by cię oceniano za twoimi plecami? Czy byłbyś szczęśliwy mając świadomość, że twoje marzenia nigdy się nie spełnią, bo jesteś zbyt słaby, żeby stawać do walki z Goliatem?

Musi być coś, co daje ci szczęście.

Jej wzrok powędrował w przestrzeń sięgając daleko za grube szpitalne mury. Przez ułamek sekundy widział, jak błyszczą widząc to, czego on nigdy nie dojrzy. Blask orzechowych tęczówek zniknął na dobre w chwili, gdy spojrzała na niego ponownie.

Fakt, jest coś, co sprawia, że jestem szczęśliwa.

Co to jest?

To samo, co przypomina o bezsilności i słabości.

Przynajmniej daje ci chwile radości.

Co z tego, skoro w następnej chwili mi to zabiera?

Możesz to zmienić o ile chcesz, wystarczy tylko odrobina wysiłku.

Potrząsnęła głową przymykając oczy.

Nie mogę tego zmienić.

Dlaczego?

Bo jestem tchórzem. — Znów na niego patrzyła, a szczerość tej wypowiedzi biła z jej oczu wbijając w jego umysł bolesną szpilę niepokoju.

Nie jesteś tchórzem, tylko potrzebujesz zmotywowania.

Kasztanowe włosy zatrzęsły się w ponownym zaprzeczeniu.

Boję się porażki i zawodu. — Spojrzenie miała tym razem puste, jakby patrzyła we własne wnętrze. — Boję się ludzi, a raczej ich nienawidzę. W jednej chwili mówią do ciebie uśmiechając się najpiękniejszym uśmiechem świata, jednocześnie oceniając cię w zakamarkach swojego umysłu, a w następnej chwili obgadują cię nim jeszcze miejsce zajmowane przez ciebie obok nich na ławce ostygnie.

Milczeli przez chwilę. On przyglądał się jej profilowi usiłując zrozumieć wszystko to, czym się z nim dzieliła.

Nienawidzę siebie, bo jestem człowiekiem i robię wszystko to, czego nienawidzę. Oceniam ludzi, ulegam pokusom i sprawiam ból bliskim.

To nasza natura…

Sprzeciwiamy się naturze budując samoloty i nimi podróżując, nosząc ubrania, używając wszystkich nowinek technologicznych, więc dlaczego nie możemy sprzeciwić się temu? Bo jesteśmy leniwi i zbyt słabi. Jesteśmy głupcami nie widzącymi własnych błędów, a jeśli już je dostrzegamy, są one ignorowane i bagatelizowane.

Odpowiedz mi na jedno pytanie jeszcze. Dlaczego tu jesteś?

Tu, czyli gdzie? Bo ja jestem pośrodku niczego i to z własnej nieprzymuszonej woli, tak jakbym chciała tu być, bo nic nie robiąc właśnie na to pozwalam, czyż nie?

Pytałem o szpital. Dlaczego tu jesteś?

Straciłam wiarę. W marzenia, w Boga, w ludzi i w siebie. Byłam zbyt naiwna i im za bardzo zaufałam.

Zaufanie to nic złego.

Dopóki nie roztrzaska twojego serca i nie pozbawi cię duszy.

Nie straciłaś duszy.

Nie? To powiedz mi dlaczego w, z pozoru, najszczęśliwszych momentach życia w ustach mam pełno goryczy, a w sercu żal?

Bo stawiasz wszystkiemu zbyt wygórowane oczekiwania.

***

Przeprowadziłam tą rozmowę z moim alter-ego parę dni temu, podczas totalnego załamania sił psychicznych. Szpital jest tu przenośnią, tak samo jak całość tego dialogu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s