57. Wait there is a light there is a fire illuminated attic.

Ostatnia poprawka za mną. Trochę nerwów mnie kosztowała, gdyż przygotowana na test, po zaledwie 3 godzinach snu i pracy, którą zaczynałam o 4 rano, musiałam zaliczyć poprawkę ustnie. Minę z pewnością miałam bezcenną, a oczy profesora wcale nie pomagały. Mimo wszystko, teraz zostało mi tylko do załatwienia parę wpisów i powitam drugi rok.

cc13dc310a231bbfd5aad4ff47ff9813d0d52d2a[20-24-48]Jestem pieprzoną idealistką. Wiem, o tym i nie wstydzę się. Wolę robić wszystko, żeby stąpać po pozytywnej stronie życia, dlatego nie widzę sensu hejtowania. Skupianie się na pozytywach może dać nam poczucie szczęścia, a na negatywach? Skupieni na negatywach jesteśmy smutni, podenerwowani, poirytowani i zachowujemy się jak ostatnie durnie.

Jako, że taka ze mnie pieprzona idealistka, to mam swoje ideały, w które wierzę i własne poczucie tego, co jest ważne. Wychodzę z założenia, że są priorytety i PRIORYTETY. Tylko my musimy sami wiedzieć, które są które.

Wiele się ostatnio dzieje i śmiem twierdzić, że nieco, za wiele. Chwilami odnoszę wrażenie, że aby moje marzenia zaczęły się spełniać mój związek musiał się rozpaść. Fakt, dzięki S pojechałam na Coke, gdzie spełniły się jednej nocy moje 3(?) marzenia. Pomógł mi, jak miałam jechać do Warszawy i Łodzi. Tylko, że wtedy czułam jakiś hamulec. Pomijając fakt, że byłam gotowa poświęcić marzenia, ale jak już je spełniałam to istniało coś, co stanowiło jakąś wewnętrzną blokadę, której nie mogłam określić. Teraz stojąc przed ogromną szansą wyjazdu do Londynu nie czuję żadnej blokady. Zabawne, że ta szansa pojawia się na prawie rok po. Sam wyjazd wypadnie na dwa tygodnie przed rokiem od rozstania, więc mam zamiar bawić się najlepiej jak się da i w jakiś sposób uczcić rok wolności. Nie odgradzam się już tak od tego, co mi o nim przypomina. Na łańcuszku od niego, zamiast serca noszę triadę, a pierścionek od paru dni znów gości na moim palcu. Nie ma sensu unikać tematu, bo te 6 lat związku zawsze będzie częścią mnie i doświadczeniem uczącym mnie wielu rzeczy na przyszłość. Raz tylko miałam załamanie. Pierwszego dnia pracy byłam na dziale z kobietką tak cholernie przypominającą jego matkę, że aż mnie ściskało, jak z nią rozmawiałam. W każdym razie, mam szansę spełnić jedno ze swoich marzeń, a przy okazji pokonać lęk przed lataniem, więc dlaczego nie?

Bardzo źle ze mną, jeśli słucham Miley, jednak trzeba przyznać jedno. Wrecking Ball jest naprawdę dobrym utworem, a sam teledysk świetnie pasuje. Może i nie jest wystarczająco dobry moim zdaniem, żeby wygrać nagrodę EMA, jednak podoba mi się bardzo (nie licząc kilku momentów). Być może to za sprawą reżysera, którym jest Terry Richardson, a ja do jego zdjęć mam słabość. Są takie proste, a zarazem dobitne, nieprzerysowane.

cc13dc310a231bbfd5aad4ff47ff9813d0d52d2a[20-25-34]Zabieram się za oglądanie Artifactu po raz kolejny. Dziwnie się czuję mając go na kompie z VyRTa. Mam nawet dwie kopie na każdym z dysków w razie, gdyby jakimś cudem jeden zniknął. To takie uczucie, jakby miało się w rękach jakąś niezwykle cenną rzecz, niekoniecznie materialnie, i zarazem cholernie kruchą. Ilekroć zaglądam do tego filmu czuję ciarki na całym ciele, podobnie jak podczas koncertów. Jestem diabelnie emocjonalnie związana z tym zespołem i w ciągu ostatniego roku tylko mi się to „pogorszyło”. Fakt, że zobaczę ich w listopadzie (o ile cały wypad wypali) napawa mnie niesamowitą pozytywną energią, a w brzuchu czuję skręcające się kiszki z podniecenia. Co z tego, że to jeszcze dwa miesiące… Przecież te parędziesiąt dni zleci nim się obejrzę.

Reklamy

2 thoughts on “57. Wait there is a light there is a fire illuminated attic.

  1. Też widzę Marsów na żywo w listopadzie, o ile zdążę kupić bilet rzecz jasna bo zwlekam z tym i martwię się, że nie dojdzie na czas ;( co wtedy? Załamię się, bo nie zobaczę ich z własnej głupoty. Terry Richardson jest świetny w tym, co robi i oby więcej tak inspirujących osób, jak właśnie on. Cholernie podoba mi się to zdjęcie Jareda patrzącego na LA. Musiałam zaliczyć poprawkę ustnie – wybacz, ale jestem zboczona i mega mnie to zdanie rozśmieszyło, hahaha!
    Buziaki.

  2. Zazdroszczę Ci okrutnie wyjazdu do Londynu. Powiem szczerze, że czasem tak już niestety jest, że coś dzieje się kosztem czegoś innego, jednak tak przewrotne bywa życie czasem daje nam cytrynę, a czasem worek arbuzów. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s