59. The blood is the life.

Po spotkaniu z moją high school bestie czuję się dziwnie… oczyszczona? Chyba to dobre słowo. Zakochana dziewczyna, szczęśliwa też, a ja ku własnemu zaskoczeniu cieszę się jej szczęściem. Nie, żebym życzyła jej źle, po prostu bałam się czy widok bliskiej mi osoby układającej sobie życie nie będzie boleć. Jak widać nie. Wprost przeciwnie, jakby mnie to leczyło. Nie mogłam przestać uśmiechać się widząc te czułe spojrzenia i gesty okazywane bez przesady, w idealnych proporcjach. Oni tworzą taką uroczą parę… Anyway, coraz mi lżej w byciu singlem. Dążę do spełnienia marzeń i nie mam ograniczenia w postaci drugiej osoby, przez którą mam wyrzuty sumienia podczas wyjazdów, czy odpuszczam jakieś wydarzenia, bo akurat mnie odwiedza. Efekt zbliża się nieuchronnie. Za miesiąc o tej porze będę się szwędać ulicami Londynu na mojej pierwszej zagranicznej wyprawie, po pierwszym locie samolotem. Wiecie jak się schizuję? Będę potrzebować czegoś na uspokojenie przed lotem. Holy moly. Tylko niecały miesiąc.

Zaczynam popadać w kolejny stan z serii „co ja robię na tych studiach?”. Jak sobie pomyślę o tych wszystkich wykładach i ćwiczeniach, a tym bardziej o wykładowcach, których nie trawię to mam ochotę rzucić to wszystko w diabły, wziąć spakować manatki i spełnić największe moje marzenie. Podróż dookoła świata, to byłoby coś! Zero kontaktu ze światem, chyba, że listy lub enigmatyczne wpisy na ćwierkaczu… Mmm… Chyba się rozmarzyłam.

32370

Zmieniając temat na o wiele przyjemniejszy. Jestem po obejrzeniu pierwszego odcinka nowego Draculi z Jonathanem Rhys Meyersem w roli tytułowej. Serial zapowiada się świetnie. Akcja dzieje się w XIX wiecznym Londynie, gdzie tajemniczy Alexander Grayson podczas jednego ze swoich przyjęć prezentuje pewien wynalazek mający usprawnić korzystanie z elektryczności. Dobór aktorów do ról głównych jest zadowalający na ta chwilę. Moje serce od pierwszego pojawienia się na ekranie skradła Katie McGrath w roli Lucy Westenry, a także ciemnoskóry Renfield, czyli Nonso Anozie, do którego nie byłam zbyt przychylnie nastawiona. Oczywiście główną atrakcją serialu jest nie kto inny, tylko genialny w rolach szaleńców Jonathan. Jego Dracula to zdecydowanie wyższy poziom niż Henryk VIII z The Tudors, bo jakby bardziej wyrazisty i nie tłumiący uczuć. Co do reszty muszę przekonać się z czasem, bo większość nie miała w tym odcinku zbytniego pola popisu. Żeby jednak nie było tak różowo, kolorowo i tęczowo, znalazłam minus, jaki mi przeszkadza. Pewne ujęcie żywcem z Matrixa wywołało ciarki niepokoju, czy więcej takich nie popsuje serialu, ale to tylko czas pokaże.

Fakt, że serial jest jedynie inspirowany książką Stokera stanowi duży plus, bo przedstawia nieco inne podejście do niej. Nowa interpretacja ma szanse przyjąć się w świecie, gdzie ludzie znudzeni tradycyjną opowieścią o krwiopijcy z Transylvanii lgną jak ćmy do światła w kierunku nowoczesnych wampirów, bardzo dobrze. The blood is the life będące chyba najbardziej znanym cytatem z książki, pojawia się i tutaj, co z kolei wywołało wielki uśmiech na mojej twarzy. Piękne nawiązanie do powieści, a takich nie ma tutaj wiele, bo po pierwszym odcinku wiem na pewno, że twórcy postanowili namieszać nawet w postaciach znanych z książki. Teraz pozostaje cierpliwie czekać na kolejny odcinek.

Wspominałam, że zachowane są tutaj wszystkie minusy bycia wampirem? Czosnek, słońce i krzyż? Zobaczymy, czy cała reszta również.

Reklamy

One thought on “59. The blood is the life.

  1. To jak Dracula się poparzył, podając rękę dziennikarzowi, to jak odsunął sprawnie fotel, czosnek, krzyż, to mnie złapało za serce. Wreszcie ktoś kto nie zapierdala po łące w słoneczny poranek iskrząc przy tym jak sperma jednorożca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s